Polisolokaty nieważnie z mocy prawa.

to-sign-a-contract-2-1236630
Polisolokaty, czyli umowy na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym spędzają sen z powiek wielu osobom posiadającym te produkty. Po pierwsze z uwagi na olbrzymie straty osiągane przez ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe, po drugie z uwagi na niemożność rezygnacji z umowy, która jest tak ukształtowana, że uniemożliwia jej wcześniejsze rozwiązanie bez ingerencji sądu.
W dniu 27 marca 2015 r., Sąd Okręgowy w Warszawie wydał wyrok, w którym uznał, że polisolokaty są nieważne z mocy prawa. W uzasadnieniu do wyroku Sąd Okręgowy wskazał, że świadczenie ubezpieczyciela, do którego był zobowiązany względem klienta, niebyło określone w umowie w sposób stanowczy i konkretny, ale w taki sposób który umożliwiał kształtowanie kwoty przeznaczonej do wypłaty klientowi poprzez arbitralne decyzje firmy ubezpieczeniowej. Wyłącznie od firmy ubezpieczeniowej zależało, jaka jest wartość środków zgromadzonych na rachunku klienta, niezależnie od wielkości wpłaconych składek. Sąd uznał, iż takie ukształtowanie stosunku umownego jest niedopuszczalne.
Szacuje się, że w Polsce tego tupu produkty posiada 5 milionów osób. Wpływy z tytułu prowizji oraz innych opłat pobieranych przez firmy ubezpieczeniowe oraz banki oferujące polisolokaty mogą sięgać setki milionów złotych rocznie. Uznanie, że przynajmniej połowa z 5 milionów zawartych dotychczas polis inwestycyjnych jest nieważna może znacząco zachwiać rynkiem ubezpieczeń. Z drugiej jednak strony nie można usprawiedliwiać patologii, które wytworzyły się wokół polisolokat, spowodowanych brakiem dostatecznych uregulowań prawnych. Dotychczas obowiązujące przepisy nie zawierają żadnych ograniczeń odnośnie polityki inwestycyjnej, zasad wyceny aktywów, wysokości opłat pobieranych przez ubezpieczycieli oraz oferowania tego typu produktów. Dopiero liczne protestu stowarzyszeń zrzeszających osoby, które czują się oszukane przez firmy ubezpieczeniowe, skłoniły parlament do podjęcia prac nad nowelizacją ustawy o działalności ubezpieczeniowej. Niestety istnieją uzasadnione obawy, że nowa ustawa nie zostanie uchwalona do końca kadencji parlamentu. Ponadto, nowa ustawa prawdopodobnie nie rozwiąże problemu osób, które już posiadają polisolokaty, gdyż będzie ona miała zastosowanie jedynie do umów zawieranych po wejściu w życie nowych przepisów.
Sąd Okręgowy wskazał w omawianych wyroku, że aktywa ubezpieczeniowego funduszu kapitałowego, do którego klienci wpłacali swoje składki były wycenianie w sposób arbitralny i oderwany od wahań na rynków kapitałowych. Oznacza to, że o wartości aktywów zgromadzonych w ubezpieczeniowym funduszu kapitałowym decydowała firma ubezpieczeniowa, a nie żadne obiektywne przesłanki takie jak kurs giełdowy czy sytuacja makroekonomiczna. Jak to możliwe?
Otóż towarzystwa ubezpieczeniowe oferujące ubezpieczeniowe fundusze kapitałowe, w przeciwieństwie do funduszy inwestycyjnych działających na podstawie ustawy o funduszach inwestycyjnych, nie mają obowiązku inwestowania w aktywa notowane na rynku publicznym, których wycena jest dokonywana w sposób ciągły przez uczestników tego rynku i jest oparta na prawach popytu i podaży. Towarzystwa ubezpieczeniowe mogą dowolnie kształtować skład portfela inwestycyjnego ubezpieczeniowego funduszu kapitałowego i często nabywają aktywa, które nie są notowane na rynku publicznym. W odniesieniu do takich aktywów zachodzi konieczność dokonania ich wyceny. Niestety konstrukcja umowy na życie z ubezpieczeniowym funduszem kapitałowym zachęca firmy ubezpieczeniowe do zaniżania wyceny aktywów zgromadzonych w funduszu. Firma ubezpieczeniowa w zamian za składki wpłacane przez klientów nabywa we własnym imieniu i na własny rachunek określone papiery wartościowe lub instrumenty pochodne. Zgromadzone aktywa nie należą do klientów, tylko do firmy ubezpieczeniowej. Klient posiada prawo do wypłaty środków zgromadzonych na jego rachunku, jednak ich wartość jest ustalana przez ubezpieczyciela. Dlatego też, im niższa jest wartość zgromadzonych aktywów, tym niższe jest świadczenie należne klientowi.
Sąd Okręgowy w Warszawie bardzo trafnie wskazał, że: „W funduszach tych nie ma żadnych akcji czy obligacji notowanych na rynku regulowanym, nie ma niczego, co miałoby faktycznie jakaś wartość rynkową – są za to certyfikaty czy obligacje, z których zysk jest uzależniony od wartości indeksów bankowych, których wartość z kolei jest uzależniona – nie wiadomo od czego.” W ocenie sądu, tego typu praktyki zostały uznane wręcz za „oszukańcze”. Jednak w uzasadnieniu do wyroku nie zostało poruszone inne, równie istotne zagadnienie związane z polisolokatami. W stosunku do polisolokat nie istnieją regulacje dotyczące polityki inwestycyjnej. Już w maju 2015 r., mec. Michał Kwieciński na łamach „Parkietu” wskazywał, że wiele funkcjonujących na polskim rynku ubezpieczeniowych funduszy kapitałowych ponosi olbrzymie straty, z uwagi na niedochowanie podstawowych zasad dywersyfikacji portfela inwestycyjnego. W tym miejscu należy postulować, aby nowa ustawa o działalności ubezpieczeniowej wprowadzała na wzór uregulowań ustawy o funduszach inwestycyjnych możliwość inwestowania wyłącznie w aktywa dopuszczone do obrotu na rynku regulowanym oraz ograniczenia zaangażowania w jeden podmiot. W chwili obecnej, mamy bardzo często do czynienia z sytuacją, w której ubezpieczeniowy fundusz kapitałowy posiada w swoim portfelu wyłącznie jeden rodzaj aktywów np. obligacje powiązanego z nim banku. Tego typu praktyki są sprzeczne z podstawowymi zasadami inwestowania i uzasadniają roszczenia klientów względem ubezpieczycieli z tytułu niedochowania należytej staranności przy lokowaniu ich pieniędzy. Jest to dodatkowy argument – obok zaniżania wyceny aktywów ubezpieczeniowego funduszu kapitałowego – dla osób, które poniosły straty na skutek spadku wartości ich rachunków.
Autor: apl. adw.  Tomasz Majkowycz

Facebook

Get the Facebook Likebox Slider Pro for WordPress